Klienci banków w Wielkiej Brytanii tracą nawet 200 milionów funtów rocznie (patrząc na dzisiejszy kurs funta to ponad miliard złotych). Dzieje się tak wskutek kar nakładanych, gdy przy próbie pobrania należności na poczet stałego zlecenia czy polecenia zapłaty na koncie nie znajduje się wystarczająca ilość środków. Wyspiarskie banki podjęły współpracę, by ukrócić ten proceder.

Rzecz rozbija się o problem znany również w Polsce – czyli po prostu nieterminowe przelewy. Z winy zleceniodawcy przelewu lub opieszałości banku nie zawsze nie wszystko jest na czas. Wobec tego, gdy banki próbują rano ściągnąć pieniądze na ustawione polecenia zapłaty oraz stałe zlecenia, a na koncie nie ma wymaganych środków, najczęściej instytucja finansowa wkleja karę w wysokości nawet 25 funtów (czyli grubo ponad 100 zł). Czym innym jest, gdy klient nie dostarczył wymaganych środków, a zupełnie inną kwestią jest, gdy oczekuje na realizację zleconego wcześniej przelewu. By zapobiec takiej sytuacji, Financial Conduct Authority (odpowiednik naszej Komisji Nadzoru Finansowego) wraz z angielskimi bankami wprowadzą opcję „retry” (ponowienie próby), które umożliwi dostarczenie pieniędzy na konto w późniejszym czasie.

Obecnie mówi się o wczesnym popołudniu w okolicach godziny 14.00. Wydaje się, że to nie wiele, ale gdy opłata ma być ściągnięta o 9.00, a kontrahent zalega z opłatą, mamy całe 5 godzin na dostarczenie pieniędzy na konto. Zmiana została wprowadzona m.in.przez banki z grupy RBS, HSBC, Barclays, Nationwide, Santander oraz National Australia Group, który jest właścicielem banków Clydesdale i Yorkshire dla stałych zleceń. Znany również Polakom bank Lloyds rozszerzył usprawnienie dla wszystkich transakcji dokonywanych za pośrednictwem banku. Można zadać pytanie, dlaczego banki z tak lekkim sercem żegnają się z – bądź co bądź – zyskiem w wysokości jednej piątej miliona funtów? Najprawdopodobniej jest to połączenie elementu wizerunkowego z pragmatycznym. Takie posunięcie zdecydowanie służy PR instytucji, przy jednoczesnym zapobiegnięciu mnóstwa reklamacji, jakie niechybnie spływały po każdym nałożeniu kary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *