Biometryka w finansach ma poważne szanse na sukces, również w Polsce. Co prawda bankomaty wykorzystujące skanowanie naczyń krwionośnych to u nas nowinka, ale nowinka, o której Polacy usłyszeli i mogli się z nią oswoić. Szwedzki student poszedł o krok dalej i udostępnił w miasteczku, gdzie mieszka, płatności biometryczne. Wiele wskazuje na to, że już niedługo nie będziemy potrzebować żadnego nośnika pieniądza.

Za płatnościami biometrycznymi stoi wiele – brak potrzeby dodatkowej weryfikacji, prawdopodobieństwo kradzieży sprowadzone praktycznie do zera, wygoda i szybkość transakcji oraz nośnik, którego nie zgubimy i nie zapomnimy. To wszystko sprawia, że łatwo zakochać się w idei nowego rodzaju transakcji. Co stoi na przeszkodzie?

Zrozumienie tego zastoju łatwo wytłumaczyć na przykładzie samochodu elektrycznego. Mało kto wie, że wynalazek ten ma już 26 lat. Dlaczego nie został dotychczas upowszechniony? Oczywiście winne jest potężne lobby paliwowe, na które dziś pada cień silnika o napędzie elektrycznym. Najprawdopodobniej wielki rynek skupiony wokół wydobycia ropy zrobi wszystko, by ona i jej pochodne napędzały silniki aut jak najdłużej. Podobnie sprawa się ma z płatnościami biometrycznymi, choć rozwój wstrzymują tu nie rafinerie, a firmy produkujące i operujące kartami płatniczymi. Te musiałyby zostać zepchnięte do płatności za granicą i w celu odróżnienia kont – jedno dla karty walutowej, innego dla kupowania waluty, jeszcze innego dla oszczędności. Takie uproszczenie, połączone z pominięciem potężnego pośrednika między kontem a jego właścicielem z pewnością jest nie w smak potężnym firmom stojącym za owymi pośrednikami. Jest to natomiast idea, która jawi się obecnie jako przyszłość rozliczeń.

Również na Wyspach Brytyjskich istnieje przekonanie, że biometryka w bankowości powinna być kierunkiem. W niedawno przeprowadzonej ankiecie aż 79 procent Brytyjczyków wskazało, że jest gotowych na porzucenie swych haseł na rzecz biometrycznych metod weryfikacji tożsamości. Aż 53 procent wskazało na skanowanie naczyń krwionośnych palca, jedna trzecia chce skanowania tęczówki oka, a 29 procent mało u nas znanego monitorowania rytmu serca ECG. Czy może być to wyznacznikiem przyszłości w płatnościach? Z pewnością któregoś z tych sposobów w końcu się doczekamy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *