Firmy finansowe coraz odważniej wykraczają poza obszar własnej działalności. Jest to jak najbardziej zrozumiałe – budowanie rozpoznawalności marki musi odbywać się na wielu frontach. Pod tym względem strzałem w dziesiątkę popisał się kantor online Cinkciarz.pl. Ostatnio został on ogłoszony Oficjalnym Sponsorem Reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Być może współpraca z PZPN nie spotkała się z przychylnym przyjęciem w sieci, ale to wina niezrozumienia celów firmy. Piłka nożna, jak żadna inna dyscyplina w Polsce, cieszy się niemalejącą popularnością widzów i mediów. Reprezentacja piłkarska, jak żadna inna (nieistotne, że posiadająca więcej sukcesów) jest śledzona przez serwisy informacyjne. Nie tylko te sportowe.

Dodatkowo sponsorowanie reprezentacji gwarantuje obecność na arenie międzynarodowej. W przypadku kantoru internetowego, w dodatku takiego, który oferuje usługi w ośmiu językach, trudno o lepszy kanał promocji. Ogólnoświatowe media zajmują się tematem nawet meczów towarzyskich drużyn narodowych na kilka dni przed spotkaniem i kończą parę dni po. Przez ten czas prezentują wiele wywiadów, zdjęć i materiałów filmowych — wszystko w towarzystwie logotypów i nazw sponsorów.

Dla świata finansów znaczy to, wbrew pozorom, całkiem sporo. Pierwsza sprawa to znak czasów. Już nie olbrzymie korporacje, a młode, ambitne i szybko rozwijające się, prywatne spółki wchodzą z impetem na arenę międzynarodową. Cinkciarz.pl, który jest pierwszym kantorem internetowym w Polsce, dobrze wiedział co robi, podpisując umowę z PZPN. Spółce, która w zeszłym roku otworzyła biuro w Londynie i ma w planach ekspansje na inne niż polski rynki, taki ruch przyniesie wiele dobrego.

Co zaś z wieloma negatywnymi głosami? Najtrafniej sprawdzi się tu powiedzenie „zła prasa to też dobra prasa”. Przy okazji ważnego ruchu marketingowego firma zyskała spory rozgłos, zadanie zostało zatem wykonane. Cinkciarz.pl pozostanie sponsorem reprezentacji do końca Mistrzostw Świata 2018. Czy przyniesie naszym „orłom” szczęście? Dowiemy się już w marcu po towarzyskim meczu ze Szkocją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *