Już od kilkunastu dni w Polsce cieszymy się niższą stawką opłat interchange z tytułu transakcji z użyciem kart płatniczych. Spadły one ze stawek wahających się od 1.5 do 2 procent do maksymalnie 0.5 procent. Co się w rzeczywistości zmieniło?

Dla małych przedsiębiorców i klientów – niewiele. Ci pierwsi liczyli na niższe opłaty z tytułu transakcji bezgotówkowych, jednak nic takiego się nie stanie. Ustawa reguluje wysokość ściśle prowizji interchange, nie zaś ogół tych kosztów. Zatem tylko banki muszą liczyć się ze stratami z tego tytułu, jednak od zeszłego roku są na nie przygotowane, po obcięciu programów partnerskich i zmniejszeniu ilości darmowych usług. Natomiast operatorzy płatności kartą i dostawcy terminali narzucili dodatkowe marże, które wyrównują (czy w niektórych przypadkach nawet przewyższają) kwoty, których pozbawiła ich ustawa. Wcześniej interchange sprawiała, że sprzedaż w niektórych sytuacjach (produktów obłożonych minimalną marżą) była nie tyle nierentowna, co powodowała straty. Stąd słynne kartki i informacje o akceptowaniu płatności kartą od ustalonej kwoty (przypomnijmy, że były i są one bezprawne).

Klienci też nie mają co liczyć na niższe ceny. Chyba tylko co naiwniejsi sądzili, że obniżce będą towarzyszyć spadające wydatki konsumentów. Każdy na swój sposób musi sobie tę zmianę „odbić”. Banki na organizacjach płatniczych. Organizacje na operatorach. Operatorzy na sklepach. A sklepy, rzecz jasna, na kliencie.

Sprawa jednak dotyczy tylko tych najmniejszych. Najlepszym przykładem jest przypominająca południowoamerykańską telenowelę kwestia płatności kartą w Biedronce. Włodarze sieci marketów po obniżce interchange otrzymali najprawdopodobniej jeszcze korzystniejsze warunki niż przewiduje ustawa za preferowanie jednej z kart, wyrażone programem lojalnościowym. Warto też pamiętać, że obniżka ta funkcjonuje tylko w Polsce – w strefie euro wszczęto już procedury mające na celu obniżyć te opłatę do poziomu 0.2-0.3% wartości każdej transakcji. Nie oznacza to oczywiście, że bardziej opłacalne będą zagraniczne zakupy i przeliczanie wydatków po kursie euro. Ale pokazuje to, jak sprawy się mają, a jak mogłyby się mieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *