Przełom lat 2013 i 2014 był ważny dla kredytów z kilku względów. Znaczne ograniczenie pożyczek denominowanych, wprowadzenie obowiązku wkładu własnego przy kredytach hipotecznych, a także, w kwestii tych ostatnich, zainaugurowanie programu Mieszkanie dla Młodych miały wyraźny wpływ na pierwsze raporty z rynku kredytowego. Raporty, dodajmy, nienajlepsze.

Rządowy program pomocy młodym rodzinom w zakupie pierwszej nieruchomości od samego początku budził mieszane uczucia. Mimo wszystko gdy MdM wystartował a kolejne banki dołączały się do udzielania kredytów wspieranych przez państwo, można było wierzyć, że program okaże się sukcesem. Na drugim biegunie były raporty i zestawienia donoszące o spadającej liczbie kredytów mieszkaniowych. Zniknęły też pożyczki rozliczane po kursie franka i euro. Dodatkowo liczba mieszkań w 2014 spada, choć ceny ledwo drgnęły. Trzeba tutaj dodać, że MdM obejmuje tylko nowe mieszkania. Rynek wtórny natomiast pozostał bez owego wsparcia, za to z koniecznością posiadania przez kupujących 5% wkładu własnego. Dodając do tego koszt remontu, które mieszkania z drugiej ręki często muszą przejść, przestaje dziwić fakt, że rynek wyhamował.

Mimo optymistycznych prognoz na początku roku już w kwietniu okazało się, że kto miał „wejść” w Mieszkanie dla Młodych, już to zrobił. Z zapowiadanego ponad tysiąca kredytów, ich liczba wzrosła o (niecałą) jedną czwartą tej wartości. Początkowe duże zainteresowanie ofertą mogło wyczerpać zarówno popyt, jak i podaż. Młodzi muszą się wszak podzielić ze „starymi” i deweloperami, którzy również funkcjonują na rynku. A z racji większej siły nabywczej radzą sobie na nim po prostu lepiej. Zdecydowana większość nowych mieszkań została sprzedana, a na te nowe cały czas czekamy. Czy przeznaczeniem programu zostały „zrywy”, kiedy tylko do sprzedaży trafi wystarczająca ilość mieszkań, by zaspokoić wspomniane trzy grupy zainteresowanych?

Niestety wiele wskazuje na to, że MdM jest na straconej pozycji. Proste zasady rynku jasno pokazują, że gdy mieszkań jest mało, a zainteresowanych dużo – ceny idą w górę. Następstwem tej sytuacji będzie stworzenie dużej ilości mieszkań, które zaowocuje zaspokojeniem popytu, ale zaspokojeniem chwilowym. Bardzo trudno będzie trafić w moment, gdy należy wyhamować budowę mieszkań. Będzie to konieczne, by uniknąć wielkiej ilości mieszkań i małej liczby zainteresowanych na rynku. Każdy scenariusz zdaje się być dla MdM niekorzystny.

Nawet jeśli Mieszkanie dla Młodych przetrwa rok 2014, już w 2015 może napotkać poważne problemy. Jedynym logicznym rozwiązaniem dla rządu może okazać się powrót dla wcześniejszego programu pomocy w zakupie nieruchomości: Rodzina na Swoim. Obejmowała ona zarówno mieszkania nowe, jak i z rynku wtórnego. Jeśli spisany wyżej czarny scenariusz się spełni, zbyt dużo zmian w jednym czasie może okazać się dla aż dwóch ważnych gałęzi gospodarki (rynku nieruchomości i kredytowego) bardzo problematyczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *