Wycieczki do banku w celu wypłacenia środków znane są od stuleci. Mając na względzie szalejący postęp technologiczny, dziwią doniesienia o sytuacji Alior Banku, którego klienci muszą uprzedzić placówkę o planowanym podjęciu środków w obcej walucie.

Sprawa ma dotyczyć tylko większych kwot, ale konsumentom nie poprawi to humoru. Perspektywa konieczności anonsowania swej wizyty w celu wypłaty waluty brzmi karykaturalnie. Co gorsza, nie ma możliwości dokonania tego drogą elektroniczną, czy nawet telefoniczną.

Jak na tę sytuację reagują przedstawiciele banku? Nijak – potwierdzają, jednocześnie nie tłumacząc takiego stanu rzeczy. Gdy przełkniemy już gorzką pigułkę w postaci zapowiadania – wydawałoby się – prostej operacji, jaką jest wypłata waluty, czeka na nas kolejna. I okazuje się, że przedstawiciel banku mogą przyjąć dyspozycję telefonicznie, gdy klient nie może złożyć wizyty w banku osobiście. Tylko, że bank o tym nie informuje.

Cała sprawa upychania swych klientów w realia rodem z serialu “Dr Quinn” zaskakuje jeszcze bardziej w kontekście placówki reklamującej się hasłem: wyższa kultura bankowości. Ta kultura w wykonaniu Alior Bank jest być może wyższa, ale zdecydowanie niedzisiejsza.

Alior swym klientom zgotował już niejedną przyjemną niespodziankę. Jak wieść gminna niesie, reklamacje rozpatrywane są wręcz celująco, a nie tak dawno placówka wyjrzała poza ramy tradycyjnego pojęcia banku, oferując swym klientom (co w świetle tego wpisu może wyglądać zabawnie) kantor internetowy. Trudno zaprzeczyć, że bank to nie kantor (i na odwrót). Jednak obiecawszy prowadzenie usługi wymiany walut należy się postarać, by za słowem poszedł czyn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *