Całkiem niedawno Euronet ogłosił, ku uciesze klientów i zainteresowaniu mediów, że w sieci bankomatów będzie można wypłacać euro. Trudno, by pomysł nie chwycił. Kupno waluty na ostatnią chwilę najczęściej wiąże się z przepłacaniem. Wymiana walut po stałych cenach niezależnie od czasu musiała skusić. Haczyki? Okazuje się, że jednak były.

Bankomaty prowadzą trudny i nierówny bój o klienta tak, jak trudny i nierówny bój prowadzi gotówka z pieniądzem elektronicznym. W związku z tym, koniecznością jest wprowadzanie innowacji cieszących się zainteresowaniem klienta, a całodobowy i wygodny kantor wydaje się logicznym ruchem.

Okazuje się jednak, że (jak zwykle?) rzeczywistość odbiega nieco od obietnic. Dość szybko kolejne osoby zauważały, że od wypłat pobierana jest dodatkowa prowizja. Jak wyszło na jaw, wypłat w walucie innej niż polska nie obsługuje Euronet, a Euronet 360 Finance Ltd. mieszczące się w Londynie. Stąd bank traktuje wypłaty jako transakcje obce i z tego tytułu narzuca opłatę.

Euronet twierdzi, że klienci są o takim stanie rzeczy informowani. Interesującym jest fakt, że prowizja jest naliczana nie za operacje zagraniczne, a wypłatę z innego bankomatu. Do tego nie pojawia się każdorazowo – jedynym skutecznym środkiem zapobiegawczym zdaje się być uważne obserwowanie przebiegu transakcji, by w razie konieczności z niej zrezygnować.

Mimo wszystko usługa Euronetu, nawet jeśli przyjdzie nam zapłacić za nią parę złotych, jest cały czas bezprecedensowa na rynku. Tym samym sieć nie musi martwić się spadkiem zainteresowania, a raczej spadkiem zadowolenia klientów mBanku, którzy w Euronet wypłaty gotówki gwarantowane mają za darmo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *