Kontrowersje, jakie wzbudzały zbliżeniowe karty płatnicze od początku swego istnienia, mają szansę w końcu minąć. Wszystko dzięki zaleceniu NBP, które jutro wchodzi w życie. W teorii zmiana nie jest wielka, klienci w Polsce wiedzą jednak, że nie są już zdani na przymus ze strony banku przy wyborze karty zbliżeniowej lub tradycyjnej.

Teoretycznie nie mamy powodów do narzekań. W porównaniu z np. USA, polskie karty to szczyt nowoczesności. Przypomnijmy: systemy płatności bezgotówkowych w Stanach Zjednoczonych w znakomitej większości cały czas opierają się na paskach magnetycznych. Najwięcej kart w Polsce z kolei to hybrydy, posiadające co prawda pasek magnetyczny, ale działające na zasadzie elektronicznego chipa. Kiedy nad Wisłę przybyły karty umożliwiające transakcje bezdotykowe, spotkały się z ciepłym przyjęciem wielu klientów i praktycznie wszystkich banków. Te do tego stopnia zakochały się w nowym rozwiązaniu, że nie oferowały klientom innych niż zbliżeniowe „plastików”. Temu właśnie sprzeciwiła się Rada do spraw Systemu Płatniczego przy NBP.

Klienci od dość dawna wyrażali swoje niepokoje dotyczące nowych kart. Bardzo nie spodobał się brak opcji wyboru co do tego, czy mają one być wyposażone w moduł bezstykowy. Zaowocowało to wieloma skargami, które – jak się okazuje – zostały rozpatrzone pozytywnie. Wątpliwości konsumentów budziło przede wszystkim kwestionowane bezpieczeństwo tych kart. Mimo że statystyki dowodziły, że nie występuje w ich przypadku większa ilość nieuczciwych transakcji, część klientów wciąż nieufnie podchodzi do nośników pieniędzy, które umożliwiają każdemu transakcje na kilkadziesiąt złotych, bez żadnego uwierzytelnienia. Dodać należy, że limity tych transakcji mogą się różnić za granicą, zatem gdyby stracono tam kartę, nieuczciwy znalazca mógłby narazić nas na szkody, dodatkowo windując koszty na konwersji kursów walut. Sytuacji nie poprawiła postawa wszystkich w zasadzie polskich banków, które nie oferują już kart płatniczych bez możliwości dokonywania transakcji zbliżeniowych.

Zmienić ma się to od wtorku. Wtedy zacznie obowiązywać rekomendacja wspomnianej Rady ds. Systemu Płatniczego, zobowiązująca banki do zdania się na wybór klienta w sprawie kontrowersyjnych kart. Według wprowadzonych przepisów bank może zaproponować klientowi nową kartę, która problematycznej funkcji nie posiada, wyłączyć ów moduł w karcie już posiadanej, lub zwolnienie klienta z jakiejkolwiek odpowiedzialności w razie transakcji nieautoryzowanych (co brzmi na pierwszy rzut ucha jak żart, ale łatwo wyobrazić sobie instytucję, która ów przepis wprowadza, obwarowując go dodatkowo skomplikowanymi procedurami reklamacyjnymi). Najbliższe badanie klientów sektora bankowego pod kątem używanych kart może być nad wyraz ciekawe. Ilu klientów zdecyduje się na fatygę wymiany posiadanego środka płatniczego, jakie rozwiązania wprowadzą w tej kwestii banki i jakie będą najpopularniejsze? Na te dane przyjdzie nam poczekać przynajmniej miesiąc.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *