kursy walut euro

Darmowe prowadzenie konta, darmowa karta, darmowe przelewy czy bankomaty – wiele wskazuje, że już niedługo z powyższych będziemy musieli wymazać obietnicę braku kosztów. Już tylko kilka banków oferuje swe usługi, nie żądając w zamian opłat.

Wielu specjalistów wskazuje, że wszystkiemu winna obniżka interchange. Opłata ta, która ma zmaleć z około1.5% do połowy procenta, wprawiła banki w popłoch. Te już wycofały lub dokonały radykalnych cięć wszelkich programów lojalnościowych, konkursów, ogółem: wszystkich rejonów działalności, gdzie bank zamiast brać – dawał. Konta „za zero” momentalnie znalazły się na celowniku speców od zwiększenia przychodów baków.

Co jest w tej sytuacji ważne dla klienta? Przede wszystkim należy uwrażliwić się na każdą wiadomość o „zmianie w regulaminie i taryfach opłat”. Często ignorowane, mogą zawierać ważne wiadomości o nowych kosztach, jakie ponosić będzie klient za dotąd darmowe usługi. Istotne jest, że klient może umowę o świadczenie usług bankowych wypowiedzieć bez konsekwencji w przypadku takich zmian w regulaminie. Kwoty, które zostają wprowadzone, mogą wydać się bardzo niskie, lecz działa tu czynnik skali. Jeśli bank posiadający milion klientów wprowadzi miesięczną opłatę w wysokości 50. groszy za prowadzenie konta, oznacza to 500 tysięcy przychodów ekstra. Jeśli było to dotąd darmowe, mówimy o zysku, który nie jest obarczony żadnymi kosztami własnymi.

Ostatnie banki oferujące darmowe konta to BZ WBK, Alior Sync, Volkswagen Bank, Nordea i Meritum Bank. Nie oznacza to jednak, że nie podjęły one własnych kroków w sprawie podwyżki interchange. Co prawda oferują (jeszcze?) bezpłatny rachunek osobisty, ale Sync wycofał się z oferty moneyback, a Bank Zachodni znacznie obciął liczbę dostępnych kont. Inne szukają zarobku w postaci nowych usług, jak Meritum, który stał się kolejnym bankiem oferującym usługi kantoru online.

Prognozy na przyszłość mogą wywołać mieszane uczucia. Odwrót od bezpłatnych rachunków bankowych jest rzeczą pewną. Nadziei należy upatrywać w opcjach w pełni zdalnych. Internetowe konto generuje dużo niższe koszta, nie potrzebuje budynku odpowiadającego standardom instytucji, a – w dużym uproszczeniu rzecz, jasna – serwerownię, dział IT i zespół obsługi klienta. W erze rezygnowania przez banki ze wszystkiego, co darmowe, wypada się nad taką opcją poważnie zastanowić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *