Kwestia abonamentu radiotelewizyjnego jest problematyczna od lat. Według różnych danych tę opłatę uiszcza od 0,25 do 0,5 procent mieszkańców kraju nad Wisłą. Politycy pracują właśnie nad kolejnym pomysłem, który miałby zaktywizować (lub zmusić) abonentów do uiszczania opłaty za korzystanie z mediów. Nie chodzi już tylko o radio i telewizję.

Najczęściej powtarzaną nazwą w kontekście tych zmian jest opłata audiowizualna. Miałaby to być stała kwota, która stanowi podatek za dostęp do telewizji, radia, a także… Internetu i urządzeń umożliwiających odbiór radia i TV. Czy nowy abonament obejmować będzie zatem komórki, tablety i komputery? Trudno to przewidzieć, ale nie można wykluczyć.

Resort ma dwa pomysły na egzekwowanie nowego podatku. Miałby on być dodawany do rachunku za prąd lub naliczany wziąwszy pod uwagę wszystkie gospodarstwa domowe. Opłata audiowizualna ma wynieść 10 złotych i być nakładana bez konieczności rejestracji odbiornika TV. Ministerstwo założyło (słusznie?), że każde gospodarstwo domowe posiada urządzenia umożliwiające odbiór mediów publicznych. Stąd opłata nie powinna być uzależniona od zgłoszonego posiadania telewizora (do czego, jak podaje Główny Urząd Statystyczny, przyznaje się ponad 97 procent społeczeństwa).

Wprowadzenie opłaty audio-wideo planuje się na początek 2015 roku. Do tego czasu ministerstwo ma czas na klarowny opis podatku i ustalenie sposobu jego pobierania, który nie oburzy obywateli. A nie poruszyliśmy nawet tematu mediów publicznych, których poziom może martwić. Z drugiej strony telewizor już dawno nie jest tylko odbiornikiem sygnału TV. Za jego sprawą możemy teraz robić zakupy w e-sklepach, odwiedzić internetowy kantor, czy po prostu surfować po sieci. Ciekawe, czy również od tego będziemy musieli zapłacić podatek?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *