W tym momencie z sytuacji Grecji można już tylko wyciągnąć wnioski na przyszłość. Beztroska polityka, nastawienie typu ‘jakoś to będzie’, wyrachowane pogrywanie z partnerami oraz plany i procesy wdrażane bez refleksji nad gotowością państwa. To wszystko – i dużo więcej – doprowadziło Grecję na skraj bankructwa. Eksperci boją na alarm, że już niedługo jej los może podzielić Rosja.

Oczywiście podstawową różnicą jest fakt, że sytuacja największego kraju świata nie jest w aż tak dużym stopniu zależna od strefy euro. Nie zmienia to jedna faktu, że obecne plany gospodarcze Rosji można nie tyle ocenić jako ambitne czy nawet nierealne, a wręcz stanowiące zagrożenie dla tego kraju.

Rozchodzi się o wnioski ekspertów rosyjskiego Ministerstwa Finansów, którzy alarmują, że plany inwestycji nie znajdują odzwierciedlenia w kondycji ekonomicznej kraju. Tempo, w jakim rośnie gospodarka kraju, nie dotrzymuje kroku jego ambicjom inwestycyjnym. Przewiduje się, że w ciągu dekady dochody z budżetu będą dwukrotnie mniejsze niż stale rosnące wynagrodzenia.

Rosnąca dysproporcja tego typu będzie zdaniem specjalistów MF Rosji prowadzić do sytuacji, w których gospodarka się – mówiąc krótko – zapadnie. Eksperci zalecają w związku z tym cięcia, ale Rosja nie może sobie na nie pozwolić pod względem wizerunkowym. Po wcieleniu w życie sankcji ekonomicznych za zbrojną aneksję Krymu, Rosja chce stale udowadniać, że nie potrzebuje Zachodu, by w dalszym ciągu prosperować. W związku z tym kurs rubla ostro nurkował, a sama Rosja również nie mogła na tym zyskać.

Gospodarczo – tak jak na każdym innym polu – Rosja jest niewolnikiem wizerunku, który tworzy. Przez to do pewnych rzeczy Kreml może po prostu się nie przyznać. Stąd trudno sobie wyobrazić, by kraj przyznał się do konieczności część, wynikających ze zbyt małych przychodów i zbyt ambitnych planów inwestycyjnych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *