Grożono wyjściem ze strefy euro. Grożono bankructwem kraju. Rozmowami z Rosją, odwróceniem się w stronę socjalizmu, stworzono wiele różnych scenariuszy. Sprawa z Grecją zakończyła się natomiast tak, jak zdrowy rozsądek podpowiadał od początku.

Siedemnaście godzin miały trwać negocjacje w sprawie Grecji. Przez ten czas rozważono za i przeciw, na stół rzucano i wycofywano propozycje. W końcu Ateny i europejskie władze ogłosiły porozumienie. Niespodzianka – Grecja dostanie pieniądze, zostanie rozpisany nowy program pomocowy, a kraj nie opuści strefy euro.

Należy przyznać, że wziąwszy pod uwagę pozycję Grecji, kraj ten i tak zaskakująco długo grał na nosie Unii Europejskiej. W pewnym momencie wyglądało to, jak pokerzysta próbujący blefować, podczas gdy wszyscy znali jego karty.

Grecy dostaną ok. 85 mld euro, z których 25 zostanie przeznaczonych na poprawę kondycji tamtejszych banków. Wskutek prywatyzacji z zabezpieczeniem 50 z nich utworzy fundusz powierniczy w pogrążonym w kryzysie kraju. Specjaliści wskazują jednak, że to tylko pierwszy krok na bardzo drugiej drodze do poprawy sytuacji w Grecji.

Kurs euro w związku z dobrymi wieściami od początku dnia rośnie. Pozytywne informacje nt. otrzymania przez Grecję pomocy z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego działa też na korzyść polskiego złotego.

Trudno jednak nie zauważyć, że cała sytuacja wygląda teraz na prężenie mięśni i przepychanki bez większego celu. Grecja od początku nie miała dobrej pozycji wyjściowej (czy może: jakiejkolwiek pozycji wyjściowej), ponadto nie ulegało wątpliwości, że bez pomocy UE kraj czeka dalsze pogłębianie się w kryzysie. Zatem po miesiącach debat, negocjacji i zwrotów akcji sprawa rozwiązuje się w sposób, który najprościej było przewidzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *