Propozycja rządu w sprawie Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i Otwartych Funduszy Emerytalnych wzbudziła sporo kontrowersji. Nie tylko na użytek politycznych przepychanek – również Polacy zdają się być niezadowoleni (lub niedoinformowani). Dziś podnosi się kwestię, że nowe prawo miałoby być niezgodne z Konstytucją Rzeczpospolitej.

OFE działa na prostej zasadzie: wpłacamy na indywidualne konto pieniądze, za które Fundusz nabywa papiery wartościowe. Pobiera od tego, rzecz jasna, prowizję, ale dzięki kolejnym składkom i obrotem obligacjami saldo naszego konta stale rośnie. Wedle najnowszej propozycji, podług której rząd umarza obligacje OFE, czy nie zabiera nam naszej nabytej własności?

W rozmowie z Radiem PIN konstytucjonalista Marek Chmaj twierdzi, że nowa ustawa jest wbrew artykułom 21 i 64 konstytucji, czyli przepisy o prawie do własności i dziedziczenia oraz obowiązkach Rzeczpospolitej, by te prawo chronić. Jak wskazuje Chmaj, jeśli ustawa wejdzie w życie, nie da się już jej odwołać – nawet jeśli będzie sprzeczna z najwyższym prawem w Polsce. Dodatkowo konstytucjonalista, podając za powód dbanie przez organy państwowe o krajowy budżet, twierdzi, że Trybunał Konstytucyjny nie sprzeciwi się ustawie. Nasze pieniądze zatem są nie tylko przenoszone wbrew naszym wcześniejszym wyborom, ale i pozbawia się obywateli prawa dziedziczenia.

Kolejna kontrowersja dotyczy samych oszczędności. Czy są to środki prywatne, czy państwowe? W świetle prawa należą one do nas. Jednak ubezpieczenie emerytalne tak, jak je widzi państwo, stanowią środki publiczne, stąd pozbawione prawa do dziedziczenia. Profesor Marek Chmaj zasady proponowanych wypłat nazywa „niejasnymi”. Jak pamiętamy, niezależnie od tego, czy pozostaniemy w OFE, czy przejdziemy do ZUS, nasze składki i tak przed przejściem na emeryturę przeniesione będą do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Stąd nawet po zdecydowaniu się na Otwarte Fundusze, emerytura będzie wypłacana na zasadach ZUS, czyli – jak tłumaczą sceptycy nowego rozwiązania – na niejasnych zasadach i nie wiadomo, czy w ogóle.

Opiniotwórcze media ironizują, że oszczędności życia w celu ich zabezpieczenia trzeba raczej przenieść za granicę. Wymiana walut „w tę i z powrotem” bardziej się opłaca, niż powierzanie naszego dobrobytu politykom, ustawom i emeryturom. Tylko czy były co do tego wątpliwości?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *